10/31/11

just to know somehow you are near














(ph.Karolina Kamińska/ wearing second-hand shirt, second-hand sweater, Bershka trousers, Claire's bag)

Proszę o gromkie brawa. Prowadzę bloga ponad dwa lata, a dopiero wczoraj uświadomiłam sobie, że w ciągu dnia jest lepsza pora na zdjęcia i ta gorsza, odkryłam także (tutaj jeszcze raz proszę o uznanie ;p), że zachodzące słońce stwarza najlepsze warunki do sesji.  Tak więc jestem już w pełni uświadomiona i dzisiaj wrzucam, rekordową jak na mojego bloga, liczbę fot. 




172 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

10/28/11

I know how to get out



(ph. Ola Śliwa/ wearing Parfois necklace, second-hand cardigan, dress (sewed by my Grandma; my design), Fly London via Schaffa Shoes shoes)


Proszę, proszę, kto by się spodziewał, że Załazińska będzie wstawiać posty dwa dni z rzędu? A jednak, jak szaleć, to szaleć. Dzisiaj w roli głównej sukienka, która służyła mi też podczas komersu.

Well, well that's a strange thing - me posting photos two days in a row? As you can see - it happens. Today's dress is the one I wore for my prom in junior high school but now it's actually one of the most universal things in my wardrobe.

81 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

10/27/11

zderzacz hadronów / zawód - projektant

 Już jest :) Kolejny mój tekst dla magazynu F5. Zapraszam do lektury i od razu daję znać, że kolejny post w ten weekend.
 W dzisiejszych czasach bycie projektantem prezentującym dwie kolekcje pret-a-porter (ready-to-wear) w ciągu roku, to stanowczo za mało. Warto mieć linię męską i damską, droższą i tańszą, a także dziecięcą oraz sygnować swoim nazwiskiem perfumy, pościele czy nawet restauracje. Projektant ubrań stał się projektantem totalnym, zajmującym się prawie wszystkimi aspektami życia. A jeśli ktoś jest od wszystkiego, to jest....? No, właśnie.

Każdy z nas, niezależnie od wieku kojarzy nazwy Valentino, Dior, Chanel czy Gucci. Te ogromne domy mody, z wieloletnią tradycją utrzymują się na szczycie od kilkunastu lat. Mniejszym trudno jest się przez nie przebić, trudno zwrócić na siebie uwagę, a jeszcze trudniej osiągnąć ich poziom i pozycję. Czy to kwestia wyjątkowych projektów, nieprzeciętnego talentu twórców czy może jeszcze czegoś innego? W tych wielkich koncernach pracuje mnóstwo ludzi codziennie głowiących się nad marketingiem marki i sposobami pozostania na językach. Dyrektorzy kreatywni (czyli główni projektanci), aby rozsławić swój dom mody, pokazują się nago na własnych reklamach, tworzą skandale lub kolaborują z innymi bardziej komercyjnymi markami. Przykładem takiego człowieka –instytucji jest Marc Jacobs, dyrektor kreatywny: swojej marki Marc Jacobs, tańszej linii Marc by Marc Jacobs oraz domu mody Louis Vuitton, który oprócz projektowania dodatkowo toreb i butów, tworzenia perfum, otworzył niedawno (dzięki pomysłowi jego biznesowego partnera Roberta Duffy'ego) księgarnię BookMarc, która stała się jednym z najmodniejszych miejsc w Nowym Jorku.

A co robią ci, którzy dopiero startują? Jak i od czego zacząć? Dla każdego aspirującego młodego projektanta droga do sławy, pieniędzy i renomy wydaje się bardzo długa i przede wszystkim - bardzo trudna. Jeśli nie ma się ogromnego wsparcia finansowego na samym początku (tak jak odkrycie ostatnich lat - Alexander Wang, którego projektami zachwyca się sama redaktor naczelna amerykańskiego Vogue'a, Anna Wintour), sprawy się komplikują. Wtedy można wybrać kontrowersyjną, lecz dosyć skuteczną drogę - telewizję. Logan Neitzel, debiutujący projektant z Idaho, wziął udział w programie Project Runway, gdzie młodzi, rozpoczynający swoją karierę artyści, prezentują swoje projekty jury i telewidzom. Jak twierdzi, jego obecność w programie pozwoliła mu zaistnieć na rynku azjatyckim i europejskim oraz zdobyć rozgłos, obecnie tak bardzo potrzebny w tym zawodzie. O co więc tak naprawdę chodzi? Co zagwarantuje sukces projektantowi? I jak ten sukces zdefiniować w świecie mody?

"Tak naprawdę najważniejszy jest biznes. Moda to produkt, który musi się sprzedać" - takie słowa padły z ust Johnna Galliano, byłego dyrektora kreatywnego paryskiego domu mody Dior. Galliano, po objęciu w 1996 roku posady u Diora, okazał się niewątpliwym geniuszem, nie tylko ze względu na projekty, ale także ze względu na jego smykałkę do marketingu. Najpierw odświeżył linię haute couture, a następnie skomercjalizował pret-a-porter i swoimi śmiałymi pomysłami utkwił w pamięci wszystkich ludzi z branży mody.

Moda już dawno przestała istnieć dla samej mody, teraz liczy się zysk. Zysk natomiast zapewni zainteresowanie mas. Dlatego niektórzy projektanci wręcz biją się o celebrytów, aby ubrać ich w ubrania swojego projektu. Wiadomo - piosenkarka, której piosenek nikt zanucić nie potrafi, ale za to skandale z jej udziałem można wymieniać godzinami - zapewni świetną reklamę każdej firmie. Na ten pomysł wpadł włoski projektant butów Giuseppe Zanotti, który chwali się swoją liczną współpracą z celebrytkami i celebrytami. Dumnie mówi, że mało która aktorka w Hollywood nie ma choć jednej pary jego projektu i z uśmiechem na ustach opowiada o Jennifer Lopez, noszącej jego buty w swoim teledysku. Podobny stosunek do swojej twórczości ma Brytyjczyk Jeremy Scott, który też nie omieszka pochwalić się listą jego klientek - gwiazdeczek. Oprócz tego Scott rwie się do współpracy z wielkimi koncernami, bo doskonale zdaje sobie sprawę z korzyści finansowych i rozgłosu, jakie to posunięcie ze sobą niesie. Tak więc światło dzienne ujrzały już jego zegarki Swatch, torby Longchamp i cała seria ubrań i butów Adidas. A Scott nie wyklucza następnych kolaboracji. Na marginesie muszę dodać, że konotacje, jakie wiążą się w języku polskim ze słowem „kolaboracja”, idealnie tu pasują.

Czasem jednak doskonałym pomysłem może być usunięcie się z centrum uwagi. Tom Ford po piastowaniu posady dyrektora kreatywnego Gucci, a następnie Yves Saint Laurent, spędził dziesięć lat, angażując się w projekty, na które nie miałby czasu, pracując dla wielkich domów mody. Wyreżyserował i napisał scenariusz (na podstawie powieści Christophera Isherwooda) do, moim zdaniem, jednego z najpiękniejszych filmów ostatnich lat Samotnego mężczyzny. Subtelna, ale przejmująca opowieść toczy się w latach 60., każda scena filmu jest kwintesencją elegancji, a każdy strój bohaterów wprawia w zachwyt. Ford zajął się też tworzeniem perfum, nie tak komercyjnych jak jego przyjaciół oraz okularów i drobnych dodatków, które stały się kultowymi akcesoriami. Po sześciu latach wrócił do projektowania kolekcji damskich i w 2011 roku zaprezentował stroje na wiosnę-lato tylko wybranym gościom i z daleka od rozgłosu. Tym razem jednak rozgłosu nie można było uniknąć i Ford znów zagościł na językach świata mody.

Zdarza się też czasem, a teraz nawet często, że projektantem zapragnie być celebryta. Wydawać by się mogło, że jego droga będzie usłana różami i bajecznie prosta - co się jednak okazuje, pieniądze to nie wszystko. W świecie mody ceni się długie, konsekwentne budowanie swojego wizerunku. Gdy więc piosenkareczka świecąca biustem i pupą na wszelkiego rodzaju imprezach bierze się za projektowanie, nikt poważny nie daje jej cienia szansy, bo wiadomo, czego można się po niej spodziewać. Zdarzają się jednak wyjątki potwierdzające regułę. Kiedy Victoria Beckham ogłosiła światu swoje marzenie związane z byciem projektantką, nikt za bardzo się tym nie przejął. Każdy w końcu pamiętał jej mocną opaleniznę, stroje Spice Girls (chociaż przebój Wannabe dalej jest numerem jeden na każdej imprezie karaoke) i zamiłowanie do tandety. Victoria zaskoczyła wszystkich - podczas jej pierwszego pokazu mody, zorganizowanego podobnie jak u Toma Forda, dla wyselekcjonowanej publiki, modelki zaprezentowały stroje idealnie pasujące do słów: "klasa", "szyk", "prostota". Świat oszalał na punkcie jej ubrań, a sama Beckham na zawsze zerwała z wizerunkiem "dziewczyny Spice Girls". Czy było to jednak nagłe olśnienie i odnalezienie własnego stylu przez Victorię, czy zgrabne posunięcie ze strony jej menagera - tego możemy się tylko domyślać.

W świecie współczesnej mody dzieje się również na odwrót - to projektant zostaje celebrytą. Może nam się to podobać lub nie, ale wbrew pozorom nie jest to zjawisko nowe. W innej skali, w inny sposób, ale z podobnym skutkiem istnienie swoich dzieł wspierali własnym „byciem” tacy artyści jak Salvador Dali, Andy Warhol czy Stanisław Przybyszewski. Wspomniany już na początku Marc Jacobs dzięki swojej spektakularnej metamorfozie (mowa o ubytku dwudziestu kilogramów w ciągu sześciu lat) jest sławniejszy i bardziej fotografowany niż część jego klientów. Marc nie należy do projektantów chowających się za wielkim szyldem domu mody. On jako osoba chce istnieć w świadomości swojego odbiorcy. Nie dziwi więc, że przez pewien czas we wszystkich gazetach można było zobaczyć nagiego Jacobsa zasłaniającego się wielką butelką perfum "Bang!". Projektant dopiął swego - o nim i o jego produkcie mówili wszyscy.

Bywają w tym zawodzie też tak zwani "niszowcy" - osoby trzymające się na uboczu, projektujące zgodnie z własną wizją, dla których proces twórczy jest najważniejszy. Wydawać by się mogło, że jest niewielu. Nie dajmy się jednak zwariować, bywają i na tym świecie rodzynki. Haider Ackermann, ogłoszony przez brytyjskiego Vogue'a "najpopularniejszym człowiekiem w branży mody" odrzuca wszystkie lukratywne propozycje od wielkich domów mody, ale i wielkich koncernów. Projektuje tylko i wyłącznie dla swojej marki, stara trzymać się z daleka od lansu swojej branży - może dlatego, paradoksalnie, wszyscy go pożądają?

Nie wszystkie historie kreatorów mody kończą się dobrze. Jednym zabraknie smykałki do interesów, drudzy zaufają nie tym ludziom, co trzeba, a jeszcze innych wykończy nieustająca presja otoczenia lub nałóg. John Galliano został wyrzucony z Diora przez antysemicką aferę. Światło dzienne ujrzało nagranie z 23 lutego z paryskiej kawiarni La Perle, gdzie pijany Galliano krzyczał "Wasze matki powinny być zagazowane". Zarząd koncernu LVMH (do którego należy dom mody Dior) nie miał wątpliwości, co do dalszych kroków - Galliano został zwolniony, mimo licznych głosów obrony, i odesłany na odwyk. Mamy też projektanckie burze i na rodzimym podwórku, czego przykładem może być choćby Arkadius, który ponoć wdał się w podejrzane interesy, ponoć został oszukany, ponoć też po prostu rychło po swoim sukcesie zaczął projektować tandetę i szybko ze sceny modowej zniknął i od tej pory nikt już o nim nie słyszał.


Bycie projektantem wydaje się jednym z najprzyjemniejszych zawodów. Zapewne jest. Ale zapewne także wymaga mnóstwa szczęścia, ogromu pracy i szczypty talentu. Projektowanie, szukanie nowości, marketing, tworzenie wizerunku firmy, ciągły stres, presja. Aby dać sobie radę w tym zawodzie, nie wystarczy tylko ładnie rysować sukienki.
Z mojego punktu widzenia na projektancie spoczywa także swoista odpowiedzialność, bądź co bądź kształtuje on gusta ludzi, a swoimi projektami pobudza wyobraźnię. Wierzę, że dobry projektant to nie tylko krawiec, ale wizjoner i twórca sztuki użytkowej. Bycie kimś takim udaje się nielicznym, a ja wciąż czekam na kogoś z Polski, kto zawładnie sercem całego modowego świata.

48 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

10/9/11

i had a dream




(ph.Maks Scholl / wearing vintage collar, dress my grandma sewed for me, street shoes)

Zaczęła się. Polska jesień. Ta upragniona, chłodna i taka piękna. Dni mijają podejrzanie szybko, ostatnio mam mniej czasu żeby tutaj zaglądać czy pisać. Z pokazaniem tej sukienki nosiłam się już natomiast od paru dobrych miesięcy - to kolejna rzecz wywodząca się ze współpracy "ja + moja babcia", kolejna, która jest absolutnie idealna!

It has started. Autumn in Poland - most wanted, cold and so beautiful. It's been like a few weeks since I last wrote something here - I know, I'm such a bad bad blogger but I'm just enjoying the first months in high school. And about that red dress.. well it's another thing that my gradma sew for me (thumbs up for the most talented gradma ever) and it's another thing that is absolutely perfect!

189 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)